Opis
„Hold On” eksploruje kobiecy pierwiastek jako siłę odporności, ciągłości i cichej mocy.
Kompozycja przedstawia dwie splecione postaci, których tożsamości przenikają się i zacierają. Dwuznaczność relacji matki i córki jest celowa – praca odrzuca sztywne role, koncentrując się na obecności relacyjnej. Ciała nie są od siebie oddzielone; tworzą wspólny krajobraz wsparcia i współzależności.
Organiczne formy oraz bujna struktura roślinna rozrastają się wokół postaci, sugerując wzrost wyrastający z podatności na zranienie. Stopniowe wprowadzanie koloru – nakładanego warstwami w czasie – odzwierciedla wewnętrzne przejście od żałoby ku integracji. Intensywność chromatyczna nie pełni funkcji dekoracyjnej; stanowi znak transformacji.
Ciało kobiece nie jest ani erotyzowane, ani idealizowane. Pojawia się jako monumentalne, pierwotne i płodne – usytuowane jako żywy krajobraz, a nie obiekt obserwacji. Mniejsza postać wspinająca się po większej formie wprowadza dynamikę wznoszenia, zależności i ciągłości – metaforę wymiany międzypokoleniowej oraz wewnętrznego stawania się.
Lustrzana rama pełni kluczową rolę konceptualną. Odbijając widza, znosi granicę między dziełem a obserwatorem. Spojrzenie zostaje odwrócone: widz staje się częścią relacyjnej struktury pracy. Pytanie przestaje brzmieć: „Kim są te postaci?”, a zaczyna: „Gdzie ja znajduję się w tej dynamice?”
„Hold On” jest refleksją nad trwaniem – nie jako oporem, lecz jako podtrzymywaną obecnością. To medytacja nad cichym, podtrzymującym głosem kobiecego pierwiastka: szeptem, który trwa mimo pęknięcia i domaga się ciągłości.
To szept kobiecości, którym podlewany jest ogród wewnętrzny.
“Hold On”
Pierwszy szkic powstał tuż po śmierci starszej siostry artystki.
Na białym brystolu pojawiły się dwie postaci – bez tła, bez koloru. Tylko relacja.
Obraz narodził się z doświadczenia kobiecej energii, która pojawiła się pomiędzy artystką a jej matką w czasie żałoby. Z cichej siły wzajemnego podtrzymywania się. Z obecności, która nie potrzebowała słów.
Z czasem granice zaczęły się zacierać.
Nie było już jasne, która z postaci jest matką, a która córką.
Tożsamości przestały mieć znaczenie – pozostała więź.
Przez kolejne lata kompozycja powoli się rozrastała. Najpierw pojawiły się organiczne formy, roślinność, przestrzeń wokół ciał. Później – kolor.
Kolor pojawiał się równolegle z transformacją bólu.
Im więcej integracji, tym więcej barwy.
Proces trwał siedem lat – od surowego szkicu po pełną, nasyconą formę.
Na końcu pojawiła się lustrzana rama.
Lustro włącza widza w strukturę pracy.
Odbicie sprawia, że obraz nie jest zamkniętą historią dwóch postaci. Staje się pytaniem: gdzie w tej relacji jestem ja?
“Hold On” jest opowieścią o kobiecym pierwiastku – o energii, która potrafi szeptać w najtrudniejszych momentach:
Hold on.
Wszystko będzie dobrze.
To nie jest obraz o stracie.
To obraz o trwaniu.



